Blog
Instruktor tańca - tego nie zrozumiesz (póki nie doświadczysz)
Instruktor nie „prowadzi zajęć”. Instruktor projektuje doświadczenie. To, co kursant odbiera jako atmosferę, tempo, sens albo jego brak, jest wynikiem niezliczonych, drobnych decyzji.
Wtyczki Facebooka są dostępne po akceptacji cookies analitycznych.

Każdy, kto był kursantem, zna to doświadczenie. Jedne zajęcia mijają szybko, inne się dłużą. Po jednych wychodzisz z poczuciem sensu, po innych z irytacją albo obojętnością. Zostaje prosta ocena: podobało się albo nie. Było efektywne albo nie. To wystarczy. Kursant nie musi rozumieć, dlaczego coś działa. Jego rolą jest korzystać.
W tańcu często korzystamy z metody nauczania „monkey see, monkey do”. Widzisz ruch, próbujesz go powtórzyć. Na podstawach długo jest to całkiem skuteczne. Pamiętasz jeszcze, jak naiwnie myśli się będąc początkującym tancerzem - że to co widzisz to jest to co masz zrobić, że basic jest taki prosty jak Ci się wydaje? Aż w końcu okazuje się, że to, co wygląda na jeden gest, jest zbiorem mikroruchów, napięć i decyzji, których nie widać z zewnątrz. Ruch, izolacja może wydawać się prosta, ale to co dzieje się pod skórą, jest tą magią, którą uwielbiamy.
Zajęcia taneczne działają podobnie. Ich odbiór jest prosty, ale proces ich tworzenia już nie. Instruktor nie „prowadzi zajęć”. Instruktor projektuje doświadczenie. To, co kursant odbiera jako atmosferę, tempo, dobre albo złe zajęcia, jest wynikiem mnóstwa drobnych decyzji. Większość z nich pozostaje niewidoczna. Część nawet dla samego instruktora - działa intuicyjnie, poza świadomością.
Jakość tego doświadczenia kształtowana jest przez bardzo szeroki zestaw umiejętności: instruktorski toolbox. Składają się na niego tematy nieoczywiste i bardzo szerokie: język, rytm wypowiedzi, dobór porównań, umiejętność utrzymania uwagi, perswazja, czyli przekonywanie ludzi do powtarzania, słuchania, angażowania się. Dochodzi do tego metodologia: kolejność materiału, zależności między figurami, proporcje między techniką, praktyką, footworkiem i partnerworkiem, decyzje o tym, jak bardzo jedne zajęcia są zależne od poprzednich. Są też elementy miękkie: styl ubioru, dystans, autorytet, otwartość, energia. Wszystko to razem tworzy treść, której kursant doświadcza, ale której nie widzi w całości. I bardzo dobrze, bo to jest dokładnie jego rola. Kursant ma korzystać, doświadczać i cieszyć się iluzją, nie analizować metodyki.
Zostanie instruktorem często wygląda jak naturalna kontynuacja drogi tanecznej. Ale jeśli ktoś chce zacząć budować takie doświadczenia dla innych osób, musi wiedzieć, że instruktor to zupełnie nowa rola, która wymaga zupełnie nowego zestawu kompetencji - to tylko, że jest świetnym tancerzem, nie zagwarantuje mu sukcesu. Tancerz pracuje nad sobą, nad swoją jakością, nad podniesieniem swoich umiejętności. Instruktor pracuje nad całym środowiskiem czynników, które mają sprawić, żeby ktoś miał możliwość podnieść swoje umiejętności. To są dwie różne logiki działania. Oczywiście mogą się uzupełniać, ale nie są tożsame. Umiejętności taneczne są warunkiem koniecznym, ale same w sobie nie definiują tego, co później wydarzy się na sali.
Nie da się oprzeć kariery instruktora wyłącznie na umiejętnościach tanecznych. Tak samo jak nie przekonasz nikogo, że jesteś dobrym tancerzem, tylko mówiąc o tańcu. Ale tak - umiejętności taneczne i instruktorskie są komplementarne i warto rozwijać je równolegle. Nauczyciel, który jest świetnym tancerzem, ale kiepskim instruktorem jest ogromnym powodem frustracji kursantów, którzy chcieliby nauczyć się tańczyć jak on, ale nie dostają merytoryki. Natomiast uczenie się od osoby o wysokich umiejętnościach instruktorskich, ale która nie potrafi Cię zainspirować efektem, wizualiami własnego tańca wymaga dużo świadomości i dojrzałości - mało kto będzie tak potrafił. Jednak jesteśmy wzrokowcami.
Macierz umiejętności instruktora
Umiejętności taneczne a umiejętności instruktorskie
Wysokie instruktorskie, średnie taneczne
To wystarczający skill do pracy z grupami od podstaw do poziomów średnich. Twoją przewagą jest umiejętność sprawiania, że ludziom wychodzi, a ludzie wracają tam, gdzie czują progres.
Wysokie instruktorskie i taneczne
Największy potencjał i największa odpowiedzialność. Możesz prowadzić ludzi od podstaw do bardzo wysokiego poziomu i budować społeczności, które wracają po doświadczenie.
Średnie instruktorskie i taneczne
To poziom, który wciąż może wystarczyć do prowadzenia zajęć w mniejszych miejscowościach lub małych szkołach, gdzie konkurencja jest niewielka.
Średnie instruktorskie, wysokie taneczne
Możesz inspirować ludzi „na odległość”: nagrania, social media, pokazy. To dobry set do prowadzenia warsztatów festiwalowych, gdzie ludzie często przychodzą za twarzą, nie za jakością dydaktyczną.
Z perspektywy osoby myślącej o uczeniu najważniejsze jest jedno: nie ma jednej „lepszej” ścieżki. Jest za to konieczność świadomości, co dokładnie się dostarcza i z czego to wynika. Inaczej łatwo uwierzyć, że bycie instruktorem to naturalna kontynuacja bycia tancerzem, kolejny poziom wtajemniczenia, awans w hierarchii. Ale tak naprawdę to wejście w całkiem nowe buty. Wymaga myślenia już nie tylko o rozwoju swoich umiejętności tanecznych, ale też swojego toolboxa instruktorskiego. Wymaga myślenia nie tylko o rozwoju siebie, ale jak pomagać innym się rozwijać.
Tancerz i instruktor poruszają się w tym samym środowisku, na tej samej sali, wśród tych samych ludzi. To podobieństwo bywa mylące. Tancerz rozwija się, inwestując uwagę w siebie. Instruktor rozwija się, inwestując uwagę w innych. Te dwie logiki da się przez jakiś czas łączyć, ale prędzej czy później zaczynają konkurować o czas, energię i sens. Dlatego to co ma ogromne znaczenie dla sukcesu w roli instruktora, to motywacja. Nie jako slogan ani hasło na start, tylko jako długoterminowy napęd. Instruktor działa w rytmie powtarzalności, odpowiedzialności i relacji. Bez stabilnego powodu, dla którego to robi, ten rytm szybko zaczyna ciążyć.
To, co piszę dalej, nie jest próbą stworzenia definicji zawodu instruktora ani uniwersalnego klucza do oceniania kto jest lepszym a kto gorszym instruktorem. To jest mój sposób widzenia tej roli, ukształtowany przez lata uczenia, prowadzenia szkół i obserwowania środowiska z bardzo bliska. Mam własne poczucie etosu tej pracy, ale rozumiem, że inni instruktorzy mogą widzieć to inaczej i robić swoją robotę w inny sposób.
Jedną z najbardziej konstruktywnych motywacji jest chęć uczenia innych, przekazywania wiedzy i porządkowania doświadczenia. To motywacja, która łączy dwa światy. Z jednej strony wymusza rozwój taneczny, bo trudno uczyć rzeczy, których się nie rozumie lub nie czuje. Z drugiej strony zmusza do budowania narzędzi instruktorskich: języka, struktury, tempa, metod. Pojawia się wyraźny adresat. Ktoś, dla kogo trzeba ten taniec rozłożyć, uprościć i złożyć na nowo. To była moja pierwsza motywacja wiele lat temu i do dziś uważam ją za jedną z najlepszych.
Bardzo bliska tej motywacji jest chęć pomagania innym i rozwiązywania realnych problemów. Taniec często dotyka obszarów znacznie szerszych niż technika. Samotność, wstyd, brak kompetencji społecznych, napięcie w relacjach - to wszystko pojawia się na sali, nawet jeśli nikt o tym głośno nie mówi. Instruktor, który potrafi to zobaczyć i udźwignąć, wykonuje pracę o dużej wartości. To nie tylko jest fajna motywacja, ale też bardzo fajna misja.
Innym motorem jest chęć budowania społeczności. W niektórych stylach działa to wyjątkowo dobrze. Salsa, swing, urban czy tango naturalnie tworzą środowiska, w których ludzie zostają na dłużej, spotykają się poza zajęciami, budują relacje. W innych stylach (disco-na-2, użytkowy) taniec bywa bardziej narzędziem niż celem samym w sobie. To nie deprecjonuje żadnej z tych dróg, ale pokazuje, że nie każda motywacja ma szansę się spełnić w każdym kontekście. Instruktor, który chce budować społeczność, musi trafić na grunt, który to uniesie.
Wiele osób powie też, że ich motywacją do uczenia innych jest własny rozwój taneczny. Rzeczywiście, ucząc innych, zaczyna się rozumieć taniec lepiej. Perspektywa się poszerza, schematy się kruszą, pojawiają się pytania, których wcześniej nie było. To wszystko jest prawdą. Jednocześnie taka motywacja rzadko wystarcza, żeby być dobrym instruktorem przez dłuższy czas. Rozwój instruktorski wymaga energii skierowanej na zewnątrz. Jeśli głównym celem pozostaje „ja”, praca z ludźmi zaczyna być środkiem, a nie celem. W dłuższej perspektywie to prowadzi do zmęczenia, a czasem do wypalenia - bo prowadzisz zajęcia, bo zobowiązałeś się, bo przyjąłeś na siebie odpowiedzialność, której nigdy tak naprawdę nie chciałeś - bo środek nie został odpowiednio dobrany do celu. Są dużo lepsze metody, aby osiągnąć ten sam cel: rozmowy o tańcu z bardziej lub mniej zaawansowanymi kolegami, pomaganie innym osobom z nauką kroków - nie trzeba od razu wiązać się z zawodem instruktora.
Natomiast jedną z najmocniejszych i bardzo często występujących motywacji jest potrzeba bycia widzianym i docenianym. Scena, uwaga, grupa ludzi patrzących w jednym kierunku, reakcje w social mediach. To bardzo silny bodziec, bardzo mocno oddziałujący na ego. I bardzo ulotny. Uznanie wymaga ciągłej obecności. Kiedy prowadzisz grupy regularne, raczej nie możesz sobie pozwolić na dłuższe wakacje, bo po nich często nie masz już do czego wracać. To też moje doświadczenie. Grupy się rozluźniają, rytm zanika, ludzie próbują innych miejsc. Bycie podziwianym ma swoją cenę, a tą ceną jest stała gotowość do podtrzymywania uwagi. Nie możesz zniknąć, nikt Cię też nie zastąpi.
Motywacja skierowana głównie do wewnątrz rzadko dobrze znosi realia tej pracy. Instruktor funkcjonuje w relacji. W dynamice grupy. W powtarzalności spotkań. W odpowiedzialności za atmosferę i sens. To nie jest po prostu kolejny poziom tanecznej kariery. To osobna ścieżka, z innymi nagrodami i innymi kosztami.
Ta motywacja jest bardzo potrzebna, bo powodów do wypalenia się w tym zawodzie jest mnóstwo. Wyzwań, które stoją przed instruktorem, nowych kompetencji, stresu, wyjść ze strefy komfortu, łączenia ról - o tym można napisać książkę. Książki może nie napiszę, ale tym wpisem otwieram serię artykułów o moich doświadczeniach i przemyśleniach z bycia tancerzem i instruktorem.
↩ Wróć do listy artykułów