Dla instruktorów

Instruktor tańca - z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność

Będąc instruktorem, nie jesteś tylko lepszym tancerzem. Bierzesz na siebie rolę reprezentanta całego środowiska i zaczynasz mieć wpływ. Dla wielu osób jesteś pierwszym kontaktem z tańcem, pierwszym doświadczeniem, pierwszym skojarzeniem i pierwszą odpowiedzią na pytanie „czym to w ogóle jest”. Wszystko, co będą o tańcu wiedzieli na początku, będzie pochodziło właśnie z tego doświadczenia.

Jakub Nowak8 kwietnia 20268 min
Udostępnij

Wtyczki Facebooka są dostępne po akceptacji cookies analitycznych.

Instruktor tańca - z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność

Moje ostatnie lata pracy jako instruktora były dla mnie wyjątkowe. Oczywiście każdy etap tej drogi jest na swój sposób ważny, ale ten miał w sobie coś, czego wcześniej nie doświadczałem na taką skalę. Zaczęli wracać do mnie kursanci, których nie widziałem od lat. Na każdej kolejnej grupie było ich coraz więcej i to zaczęło zmieniać wszystko. Grupy startowały łatwiej, stabilniej, pewniej. W pewnym momencie przestało się zdarzać, że kurs się nie zbiera - wszystko ruszało i ruszało dobrze.

Ale to nie był najważniejszy efekt.

Kiedy kursanci wracają, zaczynasz widzieć więcej

Najważniejsze było to, kim byli ci ludzie, którzy wracali. To nie byli już zupełnie początkujący. Nawet jeśli wracali na poziom od podstaw, nawet jeśli mieli przerwę i czuli potrzebę poukładania wszystkiego jeszcze raz, to nieśli ze sobą doświadczenie. Próbowali wcześniej, wiedzieli jak wyglądają zajęcia, wiedzieli co im się podoba, a co nie. Często mieli za sobą moment, w którym coś się nie ułożyło - nie byli gotowi, albo życie było wtedy gdzie indziej. Ale skoro wracali, to znaczyło, że coś w tym dla nich było.

Znali mnie i znali mój styl. Wiedzieli czego się spodziewać. Byli też tacy, którzy po drodze próbowali innych instruktorów, innych szkół, innych stylów, szukając czegoś co bardziej im „siądzie”. A mimo to wracali. To jest zupełnie inny typ kursanta. Nie bardziej zaawansowany technicznie, ale bardziej świadomy i bardziej osadzony w tym, czego szuka. I to robi ogromną różnicę w pracy z grupą.

Takie osoby bardzo mocno budują atmosferę. Dają innym odwagę, pokazują że można przejść przez ten proces, że warto zostać, że to ma sens. Często przejmują część dynamiki grupy - nie wchodząc w rolę instruktora, ale wspierając ją od środka. Kiedy takich osób jest kilka, zaczynasz czuć, że nie prowadzisz już grupy sam, tylko że masz ludzi, którzy idą z Tobą w tym procesie. To jest zupełnie inna jakość pracy.

Ale to nie dzieje się przypadkiem. Żeby ludzie wracali, musisz wcześniej wykonać swoją pracę i to nie tylko na poziomie jednej grupy czy jednego kursu. To jest coś, co buduje się w czasie, w wielu małych decyzjach i sytuacjach, które dla Ciebie mogą być zwykłe, a dla kogoś stają się doświadczeniem, do którego później wraca.

Czasem oznacza to też coś trudnego - musisz pozwolić ludziom odejść. Nie trzymać ich na siłę, nie próbować zatrzymać każdego, nie brać tego jako osobistej porażki. Dać im przestrzeń, żeby sprawdzili inne rzeczy, inne miejsca, innych ludzi. I jednocześnie zostawić po sobie coś, co sprawi, że będą mieli do czego wrócić.

Nie zawsze wrócą. Ale jeśli wracają, to znaczy, że zrobiłeś coś dobrze.

Najmocniejsza myśl tego tekstu: pracuj z ludźmi tak, żeby nie bali się do Ciebie wracać. To buduje grupę, opinię o Tobie i pierwszy obraz tańca, jaki niosą dalej.

Instruktor tworzy pierwszy obraz tańca

Będąc instruktorem, nie jesteś tylko lepszym tancerzem. Bierzesz na siebie rolę reprezentanta całego środowiska i zaczynasz mieć wpływ. Dla wielu osób jesteś pierwszym kontaktem z tańcem, pierwszym doświadczeniem, pierwszym skojarzeniem i pierwszą odpowiedzią na pytanie „czym to w ogóle jest”. Wszystko, co będą o tańcu wiedzieli na początku, będzie pochodziło właśnie z tego doświadczenia.

To jest coś, co bardzo łatwo przeoczyć, bo na początku instruktor najczęściej myśli „jak wypadłem?”, a trochę później „czy wrócą za tydzień?”. Z czasem zaczynasz widzieć, że to nie są najważniejsze pytania. Dużo ważniejsze jest to, jaki obraz tańca stworzyłeś w ich głowach. Co będą opowiadać znajomym po tych zajęciach, jakie zdanie o bachacie, swingu czy breakdance zostanie z nimi na dłużej i jakie zdanie o nauczycielach tańca wyniosą z tego doświadczenia.

Bo niezależnie od tego, czy o tym myślisz czy nie, jakiś obraz zawsze tworzysz. I jeśli ten obraz będzie zły, bardzo często nie będziesz miał już szansy go poprawić. Ci ludzie nie wrócą, nie skonfrontują tego z innym doświadczeniem i zostaną z tym, co zobaczyli u Ciebie.

W tym wszystkim jest jeszcze jedna ważna rzecz - w tym obrazie Ty nie jesteś najważniejszy. Jesteś tylko reprezentacją czegoś większego. Reprezentujesz styl, środowisko i taniec jako zjawisko.

To oznacza, że ponosisz odpowiedzialność nie tylko wobec tych konkretnych kursantów, choć to już samo w sobie jest dużą odpowiedzialnością. Ponosisz też odpowiedzialność wobec tańca - wobec ludzi, którzy budują to środowisko, wkładają w nie czas, energię i serce, tworzą społeczności, wydarzenia i przestrzenie do rozwoju.

Każde Twoje zajęcia dokładają coś do tego obrazu - albo go wzmacniają, albo osłabiają.

Jedna rada, którą naprawdę warto zapamiętać

Staram się nie dawać dobrych rad w tych artykułach. Raczej pokazuję swoje doświadczenia i spostrzeżenia, tak żeby każdy mógł sam wyciągnąć wnioski. Ale tutaj zrobię wyjątek, bo jest jedna rzecz, która u mnie okazała się naprawdę ważna w budowaniu kariery i wizerunku instruktora.

Pracuj z ludźmi tak, żeby nie bali się do Ciebie wracać.

Żeby czuli się mile widziani, nawet jeśli mieli przerwę. Żeby czuli ciepło grupy, akceptację i to, że wracają do miejsca, w którym są „u siebie”. W wielu przypadkach to naprawdę jest dla nich drugi dom, a czasem pierwszy.

Formalnie Twoją odpowiedzialnością jest nauczyć ich kroków, ale sam dobrze wiesz, że taniec nigdy nie był tylko o krokach. Taniec to rozmowa, która uczy mówić i uczy słuchać. To relacje - zarówno w parze, jak i w grupie. To pasja, która wymaga zaangażowania i daje ogromną energię w zamian. To emocja, ruch i powód, żeby wyjść z domu i coś zrobić ze swoim czasem. To też szacunek - do siebie, do drugiej osoby, do grupy i do całego procesu.

Tych wartości jest znacznie więcej i trudno je w pełni zrozumieć komuś, kto tego nie doświadcza. My, tancerze, jesteśmy dumni ze swojej pasji. Jako instruktorzy jesteśmy jej naturalną reprezentacją i to, jak prowadzimy ludzi, ma dużo większe znaczenie niż tylko to, czy dobrze nauczymy ich figur.

Dlatego nauka kroków to w pewnym sensie tylko formalność. Ten zawód zaczyna się naprawdę dopiero wtedy, kiedy zobaczysz, że ludzie wcale nie przychodzą po kroki.

Tego zawodu nie da się przeskoczyć

Pewnych rzeczy nie przeskoczysz, nieważne ile mądrych książek przeczytasz. Wizerunek trzeba zbudować, rozpoznawalność trzeba zbudować, doświadczenie trzeba zdobyć, pracy z ludźmi trzeba się nauczyć, a ego - prędzej czy później - trzeba utemperować. Błędy są w tym procesie nieuniknione i jeśli dopiero uczysz się tego zawodu, to warto je traktować jako część drogi, a nie coś, czego trzeba za wszelką cenę unikać.

Próbuj, odkrywaj, dawaj sobie czas i pozwól sobie na to, że sukces nie przyjdzie od razu. Jednocześnie dobrze mieć świadomość, że nie wszystkie błędy są tak samo „bezpieczne”. Niektóre uczą i prowadzą do rozwoju, inne potrafią zamknąć drzwi na dłużej. Dlatego ogromną wartością jest praca pod czyimiś skrzydłami.

Jeśli masz taką możliwość, warto z niej skorzystać. Doświadczeni instruktorzy mają wiedzę, której jako kursant nawet nie jesteś świadomy. Wiedzą, jak zarządzać czasem na zajęciach, jak budować atmosferę i jednocześnie utrzymywać porządek, jak reagować na trudne sytuacje, jak inspirować ludzi i prowadzić grupę, a nie tylko materiał. Czasem pozwolą Ci też spróbować swoich sił na ich zajęciach. To ogromna wartość, bo uczysz się w realnych warunkach, ale z zabezpieczeniem i wsparciem.

Jeśli w Twoim mieście nie ma takich osób, można spróbować poszukać dalej. Zaoferować się jako asystent, stażysta, pojechać do większego ośrodka, zobaczyć jak pracują inni. Rozwiązań jest naprawdę wiele, tylko często wymagają wyjścia poza swoją strefę komfortu.

A jeśli jesteś już na etapie, w którym zarabiasz w tym zawodzie i nie możesz sobie pozwolić na cofnięcie się o krok, a mimo to chcesz się rozwijać, to tym bardziej warto działać świadomie. Eksperymentować, szukać swojej drogi, ale jednocześnie trzymać się pewnego kanonu.

Pamiętać, czego potrzebują kursanci. Pamiętać o ludziach, z którymi pracujesz - o innych instruktorach, o recepcji, o właścicielu szkoły. Pamiętać, że jesteś częścią większego środowiska i że Twoje działania mają na nie wpływ.

Nie chodzi o to, żeby iść pod prąd dla samej zasady, ani o to, żeby się dopasować do wszystkiego i wszystkich. Najtrudniejsze - i jednocześnie najważniejsze - jest znalezienie równowagi między tym, czego potrzebujesz Ty, a tym, czego potrzebują inni.

I zrobienie tego w sposób możliwie najbardziej naturalny.

Bo na końcu i tak zawsze wychodzi to, kim naprawdę jesteś.

Co z tego warto zatrzymać po lekturze

  • Powroty kursantów nie biorą się z przypadku. Są efektem atmosfery, jakości doświadczenia i poczucia, że można wrócić bez wstydu i bez napięcia.
  • Instruktor buduje pierwszy obraz tańca. To, co ludzie zobaczą u Ciebie, bardzo często stanie się ich definicją całego środowiska.
  • Ten zawód zaczyna się dalej niż kroki. W relacji, w odpowiedzialności i w sposobie prowadzenia ludzi przez proces.
  • Rozwój instruktora potrzebuje czasu i pokory. Warto eksperymentować, ale jeszcze bardziej warto mieć świadomość, które błędy uczą, a które zostawiają ślad na długo.
← Wróć do listy artykułów